Fot.: Wojciech Chrubasik

Państwowa Rada Ochrony Przyrody a ustawa uznająca rzekę Odrę za osobą prawną

Dlaczego zareagować, gdy słyszymy krzyki za ścianą, bo sąsiad bije dziecko? Dlaczego wyróżnić i uratować to dziecko, gdy wiemy, że w całej Polsce są bite dzieci? Czy jednak nie jest lepsze podjęcie niedoskonałej interwencji od debaty, w której głos zabiorą przede wszystkim mężczyźni? Pytam, ponieważ ta inicjatywa powstała w sierpniu 2022 roku właśnie z tego odruchu, gdy z naszej rzeki wyławiano tony martwych ciał. Z bezradności i błagania o objęcie ochroną konającej rzeki. Dla mnie i tysięcy osób w Polsce żywej istoty, a nie rzeczy.

Na wstępnie zaznaczam, że poniższe słowa są moją prywatną opinią, którą wyrażam jako inicjator uznania rzeki Odry za osobę prawną – nie zabieram więc zdania w imieniu Plemienia Odry czy Fundacji Osoba Odra (jako wolontariusz pełnię w niej funkcję przewodniczącego rady).

Państwowa Rada Ochrony Przyrody (PROP) 20 lutego wydała „Opinię w sprawie projektu ustawy o uznaniu osobowości prawnej rzeki Odry”. W radzie zasiada grono osób, część znanych mi osobiście, szereg od lat działa w imieniu i na rzecz natury z uczciwym zaangażowaniem, przedkładając los natury nad poprawność polityczną. I chociaż w opinii można przeczytać szereg pochwalnych słów na temat inicjatywy, to przede wszystkim jest to głos strażniczy konserwatywnego porządku i propozycja alternatywnego rozwiązania.  

„Polska nauka prawa opiera się na dychotomii: osoby (fizyczne/prawne) oraz rzeczy/zasoby. Nadanie podmiotowości rzece wymagałoby redefinicji fundamentalnych pojęć Kodeksu cywilnego” – napisano w opinii argumentując, że Odra nie powinna otrzymać osobowości prawnej. Bo w obecnym porządku prawa i nauki jest rzeczą. Konsekwencją tego jest traktowanie rzeki jak rzecz, ściek. Od początku chodziło o redefinicję pojęć, zmianę zarówno narracji o rzekach jak i prawa. Brak owej redefinicji oznacza między innymi 5 groszy kary za kilogram soli zrzucanej do rzeki.

„Nadanie rzece pełnej podmiotowości prawnej rodzi fundamentalne pytanie o zasady odpowiedzialności za szkody pozostające w związku z jej funkcjonowaniem” – innymi słowy PROP przytacza argument, który wraca od początku inicjatywy w takich odsłonach: „czy rzeka mi zapłaci jak zaleje mój dom lub ogródek”?, „Czy rzeka przyjdzie do sądu?”, „jaką płeć ma rzeka?”.

W Polsce istnieją tysiące firm i korporacji będących osobami prawnymi, żadna z nich nie jest człowiekiem, żadna nie posiada płci, żadna nie potrafi też mówić. Wszystkie posiadają osobowość prawną. Uznanie podmiotowości rzeki nigdy nie miało być nadaniem jej „pełnej podmiotowości prawnej” i nie ma tego w obywatelskiej ustawie. Nie było i nie jest więc celem antropomorfizować rzekę, nadać jej ludzkie prawa, płeć czy domagać się od niej odpowiedzialności za to, że płynie. To my przekroczyliśmy granice rzek, to nie rzeki przekroczyły nasze granice. Z tego powodu głównie rdzenna ludność całego świata występuje z inicjatywami ochrony elementów natury poprzez uznanie ich podmiotowości, gdyż spotkał ich ten sam los – kolonizacji, odebrania praw do swobodnego życia, języka, ziemi. Białe, konserwatywne prawo rozpoznaje człowieka i jego firmy jako osoby (fizyczne lub prawne), a rzekę i jej ryby jako rzecz. 

Intencją rzeki nie jest szkodzić człowiekowi, czy też człowiekowi pomagać. Nie jest nikomu znana intencja rzeki, można jednak założyć, że rzeka posiada prawo, by płynąć i żyć. I takie prawa ma gwarantować ustawa uznająca jej osobowość. A skoro obecnie nie istnieje w Polsce żaden realny mechanizm chroniący rzeki i pozaludzkich mieszkańców rzeki, ustawa o uznaniu osobowości prawnej to reguluje. Zdumiewające jest pytanie o „szkody pozostające w związku z funkcjonowaniem” zatruwanej rzeki bez uznania jej elementarnego i podstawowego prawa do życia. Przypomnę, że w 2022 r. wyłowiono 1 650 ton (przypisy na dole strony) martwych ciał z Odry: 65 mln małży, od 82 do 122 mln ryb, 147 mln ślimaków („największa katastrofa ekologiczna współczesnej Europy” – za Parlament Europejski) i nikt do tej pory nie poniósł za to odpowiedzialności, bo rzeka dla prawa nie istnieje. W odróżnieniu od każdej z tysięcy korporacji posiadających osobowość prawną. Co bardziej szokujące, w 2023 roku górnictwo odprowadziło do polskich rzek 1 506 994 ton soli, czyli o 8,3% więcej niż w 2022 roku. I tak rok po katastrofie potraktowano w Polsce rzeczy rzeki.

„Brak tradycji aktywizmu sędziowskiego. Polskie sądy są związane Konstytucją i ustawami. W przeciwieństwie do niektórych sądów w systemach o silniejszej tradycji aktywizmu sędziowskiego – nie posiadają kompetencji do samodzielnego kreowania nowych kategorii podmiotowości prawnej w drodze wykładni. Takie rozstrzygnięcie, bez wyraźnej podstawy ustawowej, wykraczałoby poza granice dopuszczalnej interpretacji i z dużym prawdopodobieństwem zostałoby zakwestionowane w toku kontroli instancyjnej” – napisano w opinii PROP, która nie zaleca wdrożenia ustawy o uznaniu Odry za osobę prawną, chociaż taka ustawa odpowiedziałaby na lęk przed naruszeniem tradycji braku aktywizmu sędziowskiego.

„Czy ustawowe nadanie osobowości prawnej oraz „prawa do istnienia jako integralny ekosystem, swobodnego przepływu i zachowania różnorodności biologicznej” wyłącznie jednej rzece nie byłoby interpretowane a contrario jako wyłączenie lub ograniczenie analogicznych praw innych rzek?” – pytają autorzy opinii PROPu. I to pytanie pojawia się od lat, często w innej formie: „dlaczego Odra a nie Wisła, albo inna z 7 tysięcy polskich rzek?”, „dlaczego tylko jedna rzeka?”, „dlaczego akurat Odra miałaby być wyróżniona?”, „gdzie kończy i zaczyna się rzeka, co z jej zlewnią, dopływami?”

Dlaczego zareagować, gdy słyszymy krzyki za ścianą, bo sąsiad bije dziecko? Dlaczego wyróżnić i uratować to dziecko, gdy wiemy, że w całej Polsce są bite dzieci? Czy jednak nie jest lepsze podjęcie niedoskonałej interwencji od debaty, w której głos zabiorą przede wszystkim mężczyźni? Pytam, ponieważ ta inicjatywa powstała w sierpniu 2022 roku właśnie z tego odruchu, gdy z naszej rzeki wyławiano tony martwych ciał. Z bezradności i błagania o objęcie ochroną konającej rzeki. Dla mnie i tysięcy osób w Polsce nie rzeczy, a żywej istoty.

Są jednak i takie  odpowiedzi dlaczego Odra: ponieważ 92 997 obywatelek i obywateli podpisało się pod inicjatywą obywatelską o uznaniu Odry za osobę prawną wraz z ponad 15 000 osobami, które podpisały petycję online oraz 41 posłankami i posłami z pięciu ugrupowań politycznych. Dlatego, że przez 44 dni i odcinek 937 kilometrów wędrowaliśmy w Wielkim Marszu dla Odry, łącznie 233 osoby. I dlatego, że 253 polskich naukowców i naukowczyń poparło tę ustawę, wraz z dziesiątkami organizacji pozarządowych oraz dziesiątkami innych instytucji, miejsc kultury, artystów. Lista wspierających dostępna jest tutaj

Pytanie o to dlaczego Turnicki Park Narodowy ma być uznany za park narodowy oraz dlaczego ma powstać Park Narodowy Doliny Dolnej Odry jest zasadne, możliwe i ważne do uzasadnienia, a tym bardziej pilnego wdrożenia, w kraju w którym od 25 lat nie powstał żaden park narodowy! Zarazem absurdalne jest pytanie dlaczego nie cała Polska ma być Parkiem Narodowym, a tylko jej fragment. Potrzebne nam miejsce do uprawy ziemi, a tym samym eksploatacji i korzystania z jej zasobów. Można również pytać dlaczego granice Turnickiego Parku Narodowego czy Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry kończą się przed tym drzewem, krzakiem, bagnem, strumieniem, kamieniem, które przecież również są cenną naturą i nie dostaną takiej ochrony. Serce i współczujący rozum chce, i będzie chciał przesuwać granice ochrony natury tak daleko, jak to tylko możliwe. Granice ochrony natury za każdym razem są umowne. Ustawa uznająca Odrę za osobę prawną określa granice rzeki w sposób umowny, niedoskonały, zarazem zdecydowanie lepszy niż obecny model, w którym rzeki podlegają Ministerstwu Infrastruktury, a nie Środowiska i traktowane są jak betonowe drogi. 

Pozostaje jeszcze sugestia PROPu o powołaniu Rzecznika Praw Natury jako pomysł zamiast. Dlaczego to ma być alternatywa do uznania pierwszej rzeki za osobę prawną – nie wiadomo. Jednak wiadomo, że obecnie natura nie ma praw, traktowana jest jak rzecz, zasób. Niech pojawi się rzecznik, popieram. Istnieje wszak ryzyko, że będzie to symboliczne stanowisko pełnione przez upolitycznionego urzędnika. I jak taki rzecznik będzie domagał się praw rzeczy rzeki, a raczej czym będzie się to realnie różniło od obecnych, niedziałających rozwiązań.

Historia zna ogromny opór przed uznaniem praw kobiet, praw dzieci, praw zwierząt. Zrozumiały jest opór przed uznaniem praw natury – bez rozpoznania, że my jesteśmy naturą, że ochrona natury, to ochrona naszego domu, naszego ciała. 

Ryzyko utopienia ustawy jest dla mnie bolesne i irytujące. W Polsce istnieje szereg inicjatyw występujących w imieniu lub na rzecz ochrony natury. Nie konkurujemy ze sobą. Widzę wielką wartość we wspieraniu każdej inicjatywy, która ma chronić naturę, ludzkich i pozaludzkich mieszkańców. Rozumiem również, że uznawanie podmiotowości części natury jest nowe, w porządku prawa istnieje praktycznie dopiero od 2017 roku, gdy rzeka Whanganui w Nowej Zelandii została uznana za osobę prawną. Jednak poszukiwanie rozwiązań ochrony natury poprzez utrzymywanie konserwatywnego porządku służy kopalniom, biznesowi i tym, którzy nie chcą rzeki chronić, ale na rzece zarabiać. 

Uznanie Odry za osobę prawną, podobnie jak uznanie laguny Mar Menor w Hiszpanii (która była traktowana analogicznie jak Odra)  za osobę prawną ma dać szansę na nowe prawo i nowy sposób rozmawiania o naturze. To również szansa na doprecyzowanie szczegółów tego rozwiązania, by było sensowne i korzystne dla natury oraz człowieka. 

Jaka to byłaby Polska z rzeką Odrą uznaną za osobę prawną? Z której moglibyśmy korzystać, ciesząc się czystą wodą, zdrowymi rybami, kajakowaniem? Jak szybko pojawiłyby się lokalne inicjatywy domagające się uznania Wisły, Kamiennej, Biebrzy za osoby prawne? A tak mamy 17 instutucji, które rzekami zarządzają – jedna instytucja wymierza 31 milionów złotych kary za zanieczyszczanie rzeki, druga ją umarza. Ci, którzy spuszczają sól i ścieki do rzek przecież wiedzą o tej iluzji ochrony rzek. Rady debatują nad rzeką, jak czasami wciąż mężczyźni debatują nad prawami kobiet. Szacunek do rzeki zaczyna się od uznania jej za tą, którą jest – żywą. Szacunek do rzeki zaczyna się od uznania jej prawa do życia.

Robert Rient – inicjator uznania rzeki Odry za osobę prawną, przewodniczący rady Fundacji Osoba Odra, prezes Fundacji Szamanizmu, członek Międzynarodowego Obserwatorium Praw Natury, Koalicji Ratujmy Rzeki, Stowarzyszenia Unia Literacka, dziennikarz niezależny, pisarz. 

Informacje o inicjatywie, obywatelska ustawa wraz z jej uzasadnieniem oraz działania Plemienia Odry z minionych 4 lat na stronie www.osobaodra.pl 

Na świecie istnieje obecnie 676 udokumentowanych inicjatyw, które uznały lub zmierzają do uznania części natury za osobę prawną, więcej na stronie www.ecojurisprudence.org

Źródło danych w tekście między innymi za:

  1. Agnieszka Szlauer-Łukaszewska, Łukasz Ławicki, Jacek Engel, Ewa Drewniak, Karol Ciężak, Dominik Marchowski: Quantifying a mass mortality event in freshwater wildlife within the Lower Odra River: Insights from a large European river, „Science of The Total Environment, Volume 907, 2024, 167898, ISSN 0048-9697 

  2. „SPOŁECZNY PLAN ODNOWY ODRY– raport z badań ichtiofauny i malakofauny po zatruciu Odry w 2022 r. oraz analizy w zakresie wybranych biologicznych elementów jakości wód powierzchniowych wraz z propozycją działań naprawczych”, Zakład Badań Ekologicznych, Roman Żurek & Karol Ciężak, Kraków, wrzesień 2024

  3. Sprawozdanie dla Komisji Europejskiej za 2023 r. w zakresie pomocy publicznej udzielonej w sektorze górnictwa węgla kamiennego, Warszawa, październik 2024” Ministerstwo Przemysłu